fot. JolantaS - Rewia "Tiffani"
Leciałam do Tajlandii przeczytawszy mnóstwo różnych informacji na jej temat i mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać. Leciałam zobaczyć kraj piękny, dziki, nieco tajemniczy, a o Bangkoku wiedziałam tyle, że to „Miasto Aniołów”, pełne wschodnich zapachów, zwane czasem Wenecją Wschodu, zaś Pattaya – to po prostu był dla mnie zwyczajny kurort jak setki innych, z piękna plażą nad ciepłym morzem, setkami restauracyjek, sklepów…
To co zobaczyłam przerosło jednak moje wyobrażenie!!
Wiecie co to sexturystyka?? Ja już wiem!!
fot. JolantaS
Tysiące starszych (czasem bardzo) panów z reszty świata przybywa właśnie do Tajlandii, aby przez tydzień czy dwa pożyć pełnią życia, mając u boku piękną Tajkę – prawie dziecko, która za śmieszne pieniądze towarzyszy im dzień i noc, aby potem ze łzami w oczach żegnać swojego dobroczyńcę, a zarobionymi pieniędzmi utrzymywać całą rodzinę w oczekiwaniu następnych wakacji. Początkowo byłam zszokowana widokiem tych ślicznych laleczek prowadzących się za rękę z obleśnymi, starymi Satyrami, ale potem jakoś mi ten widok spowszedniał! Panowie mogą tam viagrę kupować bez recepty, a jeszcze lepiej – jak objadają się durianami – to taki straszliwie śmierdzący owoc, który ponoć daje siłę lwa!!
Nic to! Prawdziwy szok spotkał mnie na wieczornych „występach artystycznych”!!
„Tiffany Show” to przewspaniała rewia, tak kolorowa i błyszcząca, że aż w oczach się mieni. Przepiękne dziewczyny skąpo ubrane tańczą w rytm ich dziwnej muzyki, prowadzą mistyczny taniec dłoni z długimi na kilkanaście centymetrów sztucznymi szponami, wyginając się przy tym w absolutnie erotycznej ekstazie.