|
Wspomnienia z podróży
2010-03-10
Bangkok – Miasto Aniołów
fot. JolantaS - Pałac cesarski Wyobraźcie sobie dwumetrowe chodniki, na których po obu stronach poustawiano tysiące straganów, tak, że między nimi ledwo dwoje ludzi może się przecisnąć, a na straganach przeróżne towary, których przeznaczenia kulinarnego mogę się jedynie domyślać. Przeróżne owoce morza, od potężnych krewetek, krabów, ryb wszelakiej maści, po wymyślne słodycze, przeróżne orzechy, surowe mięso, zwały najrozmaitszych przypraw, co kawałek gar kuchnia pod gołym niebem, z gotującymi się „specjałami”, a do tego wszystkiego kilku ludzi na metr kwadratowy, upał 35 stopni w cieniu i wilgotność ponad 90%. Gdy wyjdzie się w końcu z labiryntu tych wąziutkich uliczek i dojdzie do głównych arterii miasta, natychmiast wpada się w nieprzerwany sznur samochodów, autobusów i Tuk – tuków , a wszystko to pędzi, trąbi, przy czym pieszy nie ma tam żadnych praw i każde przejście przez ulicę graniczy z próbą samobójczą!! Jeśli wasza wyobraźnie zdała egzamin – to witajcie w Mieście Aniołów!!
fot. JolantaS - pływający targ
JolantaS
Miejsca
Komentarze
|
|
|||||||||||||||||||||||||