|
Wspomnienia z podróży
2010-03-10
Most na Rzece Kwai i rajska wysepka zatopiona w ciepłych tropikalnych wodach Morza Andamańskiego
fot. JolantaS Japończycy chcieli za wszelką cenę połączyć koleją Tajlandię z Birmą, przez góry, przez dżunglę, nie licząc się z kosztami i ludzkim życiem! Taka była konieczność. Więc rzucili 100 tysięcy jeńców na poniewierkę, niewiarygodny wysiłek, mękę i śmierć! Zginęło dziesiątki tysięcy z nich. Angielskich jeńców było „zaledwie” 7 tysięcy i to oni mają wspaniały cmentarz. Cała reszta – przede wszystkim rodowitych Tajów, nie ma mogiły, a ich prochy są gdzieś rozsypane w dżungli. Głód, malaria, nieprawdopodobnie trudne warunki i zrealizowany wspaniały projekt genialnych japońskich inżynierów. Szkoda tylko, że dziś to miejsce to czysta komercja! Wybudowany żelazny most, a dookoła stragany, gwar i tłumy spoconych, trzaskających zdjęcia turystów, którzy chyba niewiele wiedzą o tym, co oglądają. W księdze pamiątkowej wyłożonej w muzeum ku czci budowniczych mostu jakaś turystka z Holandii wpisała „Nice place”- miłe miejsce!!
fot. JolantaS Na szczęście pojechaliśmy kilkanaście kilometrów dalej, tam gdzie większość turystów nie dociera, gdzie są autentyczne stare tory na drewnianym moście, gdzie w dole majestatycznie płynie rzeka, a dookoła tylko wybujała dżungla i prażące słońce. Poczułam tam atmosferę jakby żywcem wyjętą z tamtego czasu. Wchodząc do chłodnej jaskini, która służyła jeńcom za chwilowe schronienie przed palącymi promieniami, pomodliłam się - przed ukrytą w podziemiach kapliczką - nie wiadomo do jakiego Boga. Tą samą, przed którą modlili się Oni – bezimienni bohaterowie tamtych dni.
JolantaS
Miejsca
Komentarze
|
|
|||||||||||||||||||||||||